środa, 31 grudnia 2014

Borderline - żyjący na krawędzi

Borderline - osobowość chwiejna emocjonalnie - żyjący na krawędzi



Jest ich coraz więcej pośród nas na tym świecie, bardzo się nawet starają, aby żyć tak jak inni, ale ich wewnętrzny destruktor i ich autodestrukcyjne zachowania, które są bardzo uciążliwe dla nich samych, dla ich bliskich i dla całego społeczeństwa - nie pozwalają na to. Ani ich bliscy, ani nawet otoczenie nie wiedzą co mogliby dla nich zrobić aby im pomóc. Nawet gdyby wiedzieli, to tak naprawdę nie mają możliwości by coś zrobić, a zdarza się, że nawet nie chcą aby coś zrobić. Po prostu mają dość ich zachowań. 

Jak działają mechanizmy borderline?


Osoby mające zaburzenia osobowości z pogranicza (borderline - bpd) usilnie starają się, aby społeczeństwo odbierało je jako idealne i fizycznie i duchowo. Przesadnie dbają o swoje ciało, narzucają sobie restrykcyjne diety, oraz zadania nie do wykonania. Jeżeli załapią się na jakąś drogę duchowego rozwoju - to narzucają sobie reżim praktyk i ćwiczeń, który wedle ich wyobrażeń, ma im dać natychmiast owoce praktyk czyli siły i moce władania i wpływania na innych oraz to, czego sobie życzą i czego oczekują ich roszczeniowe i pretensjonalne natury. Ponad wszystko lubią rządzić i nienawidzą autorytetów w jakiejkolwiek dziedzinie, a jednocześnie pragną nimi być!

Jest to ich problem emocjonalny w tym zaburzeniu osobowości i stanowi to mechanizm ich działań. Osoby z zaburzeniami psychiki - borderline - agresywnie wyrzucają swoje emocje na zewnątrz i bywa to bardzo destrukcyjne dla otoczenia, bo nie liczą się z nikim i z niczym. Mechanizm ten zwany "acting-out" spowodowany jest przede wszystkim wstydem o podłożu lękowym, który pozostał po ich dzieciństwie pełnym problemów związanych ze sposobem ich wychowywania przez rodziców, braku zainteresowania ze strony rodziców, i sprzecznych komunikatów oraz bywa, że częstego maltretowania fizycznego i seksualnego. 

Borderline nie są więc pewni swojej wartości i nie potrafią jej określić, czują, że nie są warci miłości, a każdy popełniony błąd daje im komunikat, że nie są nic warci, że są źli i nie nadają się do niczego. Wszystkie, nawet małe błędy lub braki mogą spowodować, że osoba chora zaczyna wierzyć, że nie ma prawa aby żyć i zajmować miejsce na tej planecie, że ta planeta nie jest tą, na której by chciały żyć i że nie mają prawa aby żyć. Doprowadza to w efekcie do tego, że osoba z BPD zaczyna idealizować samobójstwo, podejmuje liczne próby unicestwienia siebie czego skutkiem są próby samobójcze. Wywołuje to znowu kolejne destrukcyjne i autodestrukcyjne mechanizmy zachowania, które stają się coraz bardziej intensywne. Osoby z borderline nie są w stanie zaakceptować tego, że to oni sami są odpowiedzialni za swoje błędy i porażki, nie są też w stanie brać odpowiedzialności za swoje zachowania. Nie poczuwają się do winy, nie mają wyrzutów sumienia i "nie pamiętają" tego, co złego innym wyrządzili.  

Wszyscy, którzy zakochają się w osobach ze schorzeniem borderline zostają uwięzieni w ich emocjach, dezorientacji, chaosie i podnieceniu. W jednej chwili taka osoba jest miła, słodka i czarująca, a za chwilę potrafi być agresywna, zła, wściekła - czyli zmienia się o 180 stopni. Nikt nie jest w stanie zrozumieć o co takiej osobie chodzi i w czym jest problem. Nie ma w jej zachowaniu logiki i raczej nie da się mieć z taką osobą nic wspólnego, bo nie nadąża się za jej psychicznymi odpałami. Jeżeli taką osobę ktoś bliski będzie chciał "naprawić", albo pomóc jej w jakiś sposób - to jest to tylko znakiem, że w dzieciństwie miał do czynienia z rodzicem, który był "niedostępny" dla dziecka, lub też relacja z rodzicami jest mocno zaburzona. Dlatego też próbować będą dotrzeć do zaburzonego partnera, ale nic nie osiągną, bo schemat jest zbyt mocny i lubi się powielać.

Osoby, które mają złe relacje z rodzicami obiecują sobie, że w żaden sposób nie powielą zachowania swoich rodziców i że ich partner/ka będzie inny niż ojciec czy matka, czy też toksyczna żona czy toksyczny mąż przyjaciela czy przyjaciółki. Niestety, dziedziczą schematy po swoich rodzicach i ich wszystkie uwarunkowania i model postępowania. Nie na darmo ukłuło się przysłowie: "Jaka matka - taka natka", "Jakie drzewo - taki klin; Jaki ojciec - taki syn" - dzieci, gdy już dorosną, powielą wzorce swych rodziców i będą ich naśladować: robić to samo co rodzice, ubierać się tak samo, a nawet zachowywać tak samo i traktować swoje dzieci tak, jak sami byli traktowani. Małe dzieci chłoną wszystko i wszystko widzą i słyszą, toteż gdy dorosną i urodzą im się dzieci, zaczynają mówić do swych dzieci tak jak matka czy ojciec mówili do nich. Będą się tak samo zachowywać i powielą dokładnie ich wzorce. Jeżeli rodzice myślą, że ukryją przed dziećmi swoje zachowania czy uczucia, to się mylą. Dzieci widzą wszystko, aby potem stać się takimi jak ich rodzice...

Jeżeli rodzice kłócą się i ciągle mają do siebie wzajemnie pretensje, napady agresji czy złości, albo okrucieństwa, to patrzące na to dziecko obiecuje i przysięga sobie, że nigdy nie będzie postępować tak jak matka czy ojciec. Dziecko nie chce takich zachowań, wyzwisk jakie słyszy i jest zdeterminowane by nigdy nie powielić wzorca rodzica i nie stać się takim agresywnym potworem czy oszustem lub zdradzającym czy pijącym nałogowo osobnikiem. Jeżeli rodzą się w tym czasie u dziecka uczucia i emocje gniewu, złości, strachu czy lęku, to wyrzuca je (wypiera) ze swej świadomości. Rodzi się taki schemat, że dziecko w wieku dorosłym przyciągać zaczyna takiego partnera, który ma w sobie dokładnie te cechy, które dziecko wyparło z siebie. Tak uwarunkowane dzieci są bardzo podatne na przyciąganie osób borderline, bo jest to schemat wyniesiony z dzieciństwa.

Mechanizm dzielenia (podziału)


Osoby ze schorzeniem borderline widzą świat tylko dwóch barwach: albo białej, albo czarnej. Albo kogoś kochają, albo nienawidzą. Jeżeli "kochają" to przyciągają, a jeżeli nienawidzą to odpychają. Albo się z kimś jak to mówią "przyjaźnią", albo takiej osoby nienawidzą i już nie uważają jej za przyjaciela. Są w tych emocjach niestabilne i mechanizm podziału rzutuje na całe ich życie. Nie potrafią dostrzec tego mechanizmu u siebie, ale rzutują go na innych i za swoje błędy czy życiowe nieszczęścia obwiniają wszystkich wokół - ale nigdy siebie. 

Można podać taki przykład, że osoba uważająca się za "naprawiającą" i "wybawiającą" innych - przyciąga do siebie osoby z emocjami takimi, które z siebie wyparła. Te emocje rodziców, które tak raniły i drażniły dziecko - zostały przez dziecko wymazane, wyparte, odrzucone. Dorastając ze słabym, uzależnionym, agresywnym i zaburzonym rodzicem - dziecko tak bardzo nienawidziło i współczuło zarazem kochanym rodzicom, że tych złych emocji postanowiło się pozbyć. Burzy to jednak zdrową pełnowymiarową osobowość dorastającego małego człowieka. 

Ludzie, którzy chorują na zburzenie osobowości borderline zawsze stosują podział czy też oddzielają się od cech, których w sobie nie akceptują, nie lubią, nie tolerują i które wyszukują i nie cierpią gdy znajdą w swoim partnerze. Osoba "naprawiająca" i "wybawiająca" innych ma podobne zachowania, jednakże akceptuje te zachowania, które są złe, negatywne i zapalne u swojego partnera/ki z borderline. Jest to bardzo nielogiczne, aczkolwiek jest faktem. Dwie poranione osoby, które nie potrafią w pełni zaakceptować siebie stają się nosicielami wielu zapalnych mechanizmów samoobrony tak, aby "ominąć" poczucie odrzucenia. Nie potrafią też znieść tego, że ktoś może być szczęśliwy i zadowolony z życia - skoro oni nie są... Nie potrafią zaakceptować tego, że komuś może się życie dobrze układać i że inni mogą odnosić sukcesy. 

Aby zapobiec odrzuceniu przez innych - osoby z borderline stosują przez siebie zaaranżowane różne metody uwodzenia. Robią to świadomie i z nadzieją, że nie będą inni pamiętać tego, jak zostali źle potraktowani i odrzuceni (szczególnie jeśli chodzi o partnerów osób z borderline). Jeżeli partner borderline zafiksuje się na "kochaniu" takiej osoby, to fiksuje się w dalszym ciągu na dawaniu jej, byciu potrzebnym tak, aby nie zostać odrzuconym jak poprzednio. I ciągle próbuje od nowa. Mechanizm ten nie działa i nie zadziała, a naiwność partnera próbującego być potrzebnym, jest tak wielka jak wiara dziecka w Mikołaja.

Mechanizm wycinania


Jest to bardzo częsty mechanizm (wzorzec zachowania) w relacjach z osobami borderline. Borderline ze swojego życia wycina te sceny, które mu nie pasują, a więc swoje własne napady złości, agresji, toksyczne wybuchy czy histerie. Żyje dalej tak, jakby nigdy nic się nie stało, a to wszystko, co stało się - oczywiście z jego świadomości jest wycięte (tak jak z taśmy filmowej) i zmontowane tak, jak borderline chce. Oczywiście nie pamiętają swoich napadów szaleństwa i kłamstw, nie wiedzą o co chodzi gdy ktoś próbuje skonfrontować z nimi ich obrzydliwe postępowanie. Partnerzy takich osób - zazwyczaj mają dylemat czy wspominać o tych ohydnych zachowaniach czy nie i zazwyczaj nie tykają tematu, bo boją się zakłócić ten krótki, ale aktualnie fajny czas, który kończy się jak zwykle kolejnym wybuchem. 

Osoba borderline nigdy nie bierze odpowiedzialności za swoje destrukcyjne zachowania, które będą się powtarzać i nie ma mowy o tym, że takie typy zmienią się na lepsze. Takie dorosłe osoby borderline mają świadomość emocjonalną 3-letniego dziecka. Te chore osoby - jak i osoby bez takiego schorzenia (partnerzy borderline) - wyćwiczyły się w sposobie wycinania negatywnych epizodów zachowań swoich lub swojego partnera tak bardzo, że ich wzajemne połączenie (czy związek) może trwać dalej. Osoby z borderline to osoby, które nie panują i nawet nie potrafią panować nad swoimi emocjami. Ich partnerzy (nie borderline) robią wszystko, aby być jak najbliżej swej prartnerki, o której w głębi serca wiedzą, że ich niszczy. Destrukcyjnych zachowań nie biorą na "poważnie" i tak za każdym razem, kiedy ona zdradza czy niszczy ich uczucia w jakikolwiek inny sposób. Ba... tacy partnerzy potrafią być wdzięczni za to wszystko, co borderline im zrobiła... Nawet jeśli wrobiła ich w dziecko.

Jeżeli partnerka borderline zdradza, to partner nie przywiązuje do tego uwagi. Nie zwraca uwagi, że niszczy to jego samoocenę i że jest zaprzeczeniem poczucia własnej wartości. Osoby, które mają poczucie własnej wartości nigdy nie będą tolerowały takiego zachowania i nie pozwolą się tak toksycznie zatruwać. Nigdy nie zwiążą się z borderline. Osoby zaburzone w relacji z rodzicami od dzieciństwa będą natomiast ciągle "wybaczać" i "zapominać" o tym jak zostały potraktowane. Jest to schemat w jaki sposób próbowało dziecko przezwyciężyć krytykowanie go przez rodzica, czy też przezwyciężyć negowanie i lekceważenie jego potrzeb i uczuć. Taki schemat jest też bardzo przyciągający i przywiązujący aż do momentu, gdy dziecko dorosło na tyle, aby się wyprowadzić. Nie skutkuje w takich przypadkach unikanie uświadomienia sobie tego co się dzieje. Unikanie, to też wycinanie, wypieranie i oszukiwanie samego siebie, a w wielu przypadkach może się tragicznie zakończyć.

Mechanizm projekcji


Projekcja jest ulubionm mechanizmem osób z borderline, które obarczają swoje otoczenie własnymi negatywnymi i destrukcyjnymi cechami. Otoczenie jest dla nich lustrem lub ekranem na którym mogą sobie wyświetlać te cechy, których nienawidzą. Lubią też obrzucać bliskich obrzydliwymi epitetami, że są nienormalni, albo że sami są chorzy i muszą iść do psychiatry. Takie osoby z zaburzeniem nerwowo-psychicznym borderline są za bardzo zepsute, aby przyjąć do wiadomości ten fakt, że nikt nie jest idealny i że każdy może popełniać błędy. Ich osobowość - nie do końca wykształcona - bazuje na poczuciu lęku i wstydu, bo są to uczucia, które im zostały z dzieciństwa, a które pozostawili im ich rodzice. Borderline to takie schorzenie, że nikt nie jest w stanie im pomóc, ani ich uzdrowić z ich zaburzenia. 

Mechanizm projekcji mogą też stosować partnerzy osób z borderline lub ich bliscy. To, co robią bywa zupełnie odwrotne niż to co robią chorzy z borderline. Bliscy chcą po prostu dać osobie chorej (toksycznej, niestabilnej i agresywnej) bardzo pozytywne cechy, bo wydaje się im, że taka osoba ich kocha... To, że nie mogą dostrzec własnej ciemności - uniemożliwia możliwość zobaczenia jej w innych osobach. I w tym przypadku bywa to bardzo niebezpieczne. Nie ma znaczenia czy osoba chora jest piękna, inteligentna, wykształcona etc... To, co można powiedzieć o niej dobrego lub zrobić dla niej ani to, że będziesz chcieć się z nią zaprzyjaźnić - nie spowoduje tego, że borderline będzie cię tak postrzegać i odbierać. Siebie samej też nie będzie tak odbierać. 

Ona sama jest tak zakodowana, że gdy tylko spojrzy w lustro, to zobaczy jak na ekranie wszystkie swoje niepewności, wstręty do siebie samej i braki, których widzi całe mnóstwo, a to powoduje że borderline zaczyna szukać zaczepki, walczyć, wszczynać rozmaite kłótnie i zachowuje się destrukcyjnie. Najlepiej jej to wychodzi po okresach zbliżenia, zgody i harmonii, gdy strach przed przywiązaniem zaczyna się ujawniać i przybiera na sile, co powoduje, że czuje się niepewna i zaczyna niszczyć jakąkolwiek bliskość z partnerem - zanim on to zacznie robić. Pisze scenariusz zagłady, który jest mechanizmem zniszczenia, aby nie zostać zniszczonym, bo czuje, że bliskość ją niszczy. I z każdym kolejnym partnerem taki schemat zachowań będzie się powtarzać. Zniszczy wszystkie relacje, bo uważa, że każda relacja, bliskość, przyjaźń jej zagraża, aż w końcu zniszczy samą siebie. 

Ludzie, którzy nie mają zaburzenia osobowości borderline "wybawcy" i "naprawiacze" bardzo współczują borderlinerom. Ale nie są w stanie współczuć samym sobie i często godzą się na tak złe ich traktowanie i wykorzystywanie nie pozwalając sobie jednocześnie na to, aby wyrażać swoje emocje i uczucia. Partnerzy osób z borderline zwykle rezygnują z tego, co kochają, lubią, co im sprawia przyjemność, aby tylko zadowolić chorego partnera. Nie jest to skuteczne i bywa tak, że zostają zawładnięci przez chorą osobę i nie chce im się żyć, bo tracą całą radość życia i nie widzą w nim sensu. Wtedy dochodzi też do tego, że osoba bez borderline zaczyna na swoim partnerze/partnerce wyświetlać swoje emocje współczucia, zrozumienia etc... bo nie może współczuć sobie, ani zrozumieć nawet mechanizmów swego postępowania, które każe trwać w takiej chorej relacji w ciągłym strachu i niepewności czy nie dojdzie do "wybuchu" i czy nie zrobili czegoś takiego, co mogłoby do tego wybuchu doprowadzić. Poczucie winy, wyrzuty sumienia uniemożliwiają takiej osobie realizację własnych potrzeb, hobby, robić tego co lubią, bo mogłoby to urazić chorą partnerkę/partnera. Bywają tego świadomi i kolejny raz zdradzają samych siebie. 

Kiedy taka osoba bez borderline nie pozwala sobie na istnienie własnych emocji, to przekazuje je (wyświetla) na swoim partnerze z zaburzeniem borderline. Nie może współczuć sobie, więc przekazuje to współczucie komuś innemu i żyje w przeświadczeniu, że jest potrzebna i że bez niej jej partner z borderline nie da rady żyć, że żyje tylko dlatego, że ona/on jest tak wspaniała, że się tak poświęca i jest taka wyrozumiała, współczująca i dobra. To poczucie winy i wyrzuty sumienia uniemożliwiają zdrowym osobom realizację własnych potrzeb, robienie tego co lubią, tylko dlatego, aby nie urazić osoby z borderline. Nie jest to dobra metoda postępowania, bo i tak za chwilę wpadną w emocje chorego partnera... I tak kolejny raz zdradzają samych siebie.

Chorzy z zaburzeniem borderline nie mają pojęcia o bólu, bo nie mają w sobie ani krzty empatii, bo ich emocjonalny rozwój zatrzymał się. Swoich partnerów traktują jak śmieci i niszczą ich psychicznie, a bywa że i fizycznie. I bywa zagadką to, dlaczego pozostają tak długo w tak toksycznych i niestabilnych relacjach. Ale większą zagadką jest to, dlaczego ich partnerzy pozwalają na to, aby pozwalać sobą tak pomiatać i tak się poniżać... Jeżeli ktoś jest emocjonalnie otwarty i dostępny nie pozostaje w relacjach z osobą, która jest zamknięta i niedostępna. Wiara w to, że borderline pokocha, polubi, okaże szacunek lub okaże przyjazne uczucia nie wystarczy i bywa to w tym przypadku tylko pobożnym życzeniem i marzeniem, które nie może się spełnić. Idealna miłość, która jawiła się na początku związku prysła jak bańka mydlana i już nie wróci. Borderline lubi zdobywać, a jak cię już zdobędzie, to nie jesteś jej do niczego potrzebny i traci tobą zainteresowanie. Jeżeli wciąż trwasz w związku z osobą borderline to jest ona twoim lustrzanym odbiciem i dowodem na to jak ty traktujesz samego siebie i jak się czujesz sam ze sobą. Najwyższy czas to zmienić i zacząć terapię.

Jeżeli rozpoznajesz u siebie borderline - zapraszamy na sesje grupowe i indywidualne.


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: rebirthing-joga-oddechowa.blogspot.com


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz